Wystaw siebie na próbę, a (nie) pożałujesz?

Znasz siebie? No tak. No pewnie, że tak. I niby uczymy się codziennie. Wszystkiego. I niby każdy dzień to nowe szanse. Ale z reguły robimy to, co bezpieczne. To, co zawsze. Wiemy, że na dobry żart reagujemy śmiechem. Na widok różowego nieba lekko się uśmiechamy. Rozczulają nas małe dzieci pokazujące dwa – ale jedyne – ząbki do aparatu. Wkurza nas kolejka w Biedronce. I cena paliwa na stacji. Wiesz, że jutro będzie dokładnie tak samo. Żyjesz w ciągłym pędzie, o którym przypominają Ci w Internecie, reklamach i mediach, które wiedzą czego potrzebujesz lepiej niż Ty sam. Ale tak naprawdę poznajemy siebie w momencie, kiedy żyjemy intensywnie. Kiedy wokół jest milion bodźców, a my mamy wybór pomiędzy jednym, a drugim. Teraz. Już. Nie do końca wiedząc co jest dobre, a co złe.

Kiedy zaczynasz żyć dla kogoś

Ostatnio zauważyłam u ludzi kolejne ciekawe zjawisko. Dostosowywania się do całego świata. Robienie czegoś, albo właśnie nierobienie, bo ktoś ma na to inny plan. I nie chodzi mi bynajmniej o kierownika czy szefową, która stoi nad nami z batem i myśli, że wszystko, co robisz, nadaje się totalnie do niczego. I chcesz wtedy zabłysnąć. Spełnić oczekiwania. Zachować się jakoś. Odpowiednio, nie dla siebie. Tylko wiecie, w sprawach bardziej ważnych. Od nie kupię pomidorów, bo Zenek ich nie lubi po nie weźmiemy ślubu, bo on nie chce. Co w takich momentach robię? Odwracam piłeczkę.

Kobieta z przeszłości, czyli dawne historie miłosne

– Właściwie to nigdy go nie kochałam – pada stwierdzenie z ust mojej babci. Kobiety, którą kocham, podziwiam i gdybym miała wskazać osobę, która absolutnie zna się na życiu, to bez zastanowienia wskazałabym Ją. Dlaczego nigdy nie kochała swojego męża, ojca mojej mamy i mojego ulubionego dziadka? Wstrząśnięta trzymam widelec w ręku i patrzę osłupiona na najważniejszą aktualnie kobietę w moim życiu. W momencie się zorientowałam, że gdzieś tkwi haczyk. – Bo ja się cieszę, że ty tylu facetów tu przyprowadzałaś. Że mogłaś wybrać, przebierać i wziąć tego, który Ci odpowiada. Dawne historie zawsze wywołują we mnie ciarki na ciele.

Czy zawsze kobiety wiedzą lepiej?

Ten tekst miał być o kilku prawdach o kobietach, ale wszystko sprowadziło się do jednego wniosku, który mnie zmartwił i poddenerwował jednocześnie. Kobiety wiedzą lepiej. Zawsze. Dziedziczymy to po swoich matkach i babkach. Wolimy wyręczyć mężczyzn, żeby potem po nich nie poprawiać. Nic nas tak nie denerwuje jak błędy swoich przyjaciółek i najchętniej odmieniłybyśmy życie większości znajomych i osób, które możemy poobserwować w telewizji.

Dlaczego kobiety zdradzają?

Trudno jednoznacznie określić dlaczego czasem dzieje się tak, że my, piękne, zdrowe i inteligentne kobiety w związku, po prostu podejmujemy decyzję o jednorazowym skoku w bok. Bądź pięciorazowym, zależy od sił witalnych potencjalnego kochanka lub ilości wolnego czasu i innych czynników. Statystyki na ten temat nie są jednoznaczne, problemem jest wyciągnięcie wniosków na podstawie badań i ankiet z różnymi danymi. Zresztą, kiedy jest mowa o emocjach i bliskości, trudno wierzyć cyferkom. Jedyne co się pokrywa to fakt, że panie podchodzą do zdrady emocjonalnie, a mężczyźni czysto fizycznie. No to dlaczego kobiety zdradzają?

Niebo nie powie Ci prawdy

Sierpień 2013. Pakuję ulubioną bieliznę, bluzę z kapturem, strój kąpielowy. Zostawiam kotlety schabowe, zamrożony chleb, zapas masła odstawiam na odpowiednią półkę w lodówce, sprawdzam datę ważności surówki. Ścielę łóżko, odkładam piloty na miejsce i uchylam okno. Przecież pogoda jest piękna. Idealna na damskie wakacje. Biorę okulary słoneczne i zamykam dom. To będzie dobry dzień.

Miłość – jak to z nią jest tak naprawdę?

Mamy niedzielę, oprócz niedzieli mamy też Walentynki, więc niech będzie dziś miło i przyjemnie. A przynajmniej się postaram. Kiedyś na blogu wspominałam, że z miłością nie ma żartów i wydaje nam się, że zaczynamy kochać mając kilka lat, a obiekt naszych westchnień to Michał z czterolatków albo Dawid z 1b. I wtedy to wszystko się zaczyna. Od tego momentu, przez całe życie. Gdzieś tam w tle codziennej bieganiny chodzi o miłość, o to… by był ktoś obok.