DOM moimi oczami – Ola z bloga Mama na wypasie2 min read

W tę piękną, wiosenną niedzielę od razu dzień wydaje się dłuższy i radośniejszy. Dziś też goszczę u siebie Olę z bloga Mama na wypasie, która opowiada o swojej oazie spokoju, czyli domu.

Ola jest z wykształcenia pedagogiem, ale największą szkołę przeżywa ze swoim synem – Jasiem. Na swoim blogu Mama na wypasie opowiada innym jak zmaga się z rodzicielstwem, w szczególności astmą i alergią u synka, a także dzieli się praktycznymi pomysłami na prowadzenie domu czy wspólne spędzanie czasu z rodziną. Zachęcam do odwiedzenia jej bloga, a dziś u Rozdomowionej opowiada o swoich czterech ścianach!

Prawdziwa mama na wypasie

Dom traktuję jak… to moja oaza spokoju, to miejsce, w którym mogę zaszyć się przed światem. Dom to miejsce, które tworzą ludzie, którzy w nim mieszkają. Z jednej strony ja tworzę dom dla mojego męża i syna, a z drugiej strony dom to moja mama i tata. Dom to nie duży, pełen przepychu budynek. Dom, którego miłość, radość i poczucie bezpieczeństwa są „przynętą” dla domowników przebywających poza jego murami.

Zapach, który kojarzy mi się z domem to bezwzględnie jest to zapach domowych obiadów i domowych wypieków, zwłaszcza szarlotki :)

Moje ulubione pomieszczenie w domu to oczywiście – ciężko powiedzieć, ale wydaje mi się, że najlepsze miejsce to sypialnia :)

Najchętniej spędzam czas w domu – najbardziej w domu lubię czytać książki i gotować. Sprawia mi wielką frajdę odkrywanie nowych smaków i zaskakiwanie rodziny. Rzeczą, którą bardzo lubię robić w domu jest…prasowanie – a czemu? Bo bardzo mnie odpręża :)

Dom, czyli przeszłość i przyszłość

Kiedy byłam dzieckiem dom był dla mnie oazą, schronem przed światem. Miejsce, w którym mieszkali ci, którym mogłam zaufać, którzy nauczyli mnie jak rozwiązywać problemy. Gdy byłam dzieckiem dom był dla mnie miejsce, do którego mogłam wrócić, a talerz rosołu czy szklanka herbaty rozwiewały wszelkie smutki.

Teraz jako dorosła kobieta, mogę powiedzieć, że dom to miejsce, w którym przebywa moja rodzina – mąż i syn. TO nie tylko cztery ściany, ale przede wszystkim, atmosfera, którą razem tworzymy. To codziennie nowa historia, nowe wydarzenia

Dla mnie obowiązki domowe to konieczność, ale i przyjemność. Istnieją takie obowiązki, jak gotowanie, prasowanie, zmywanie, które mnie odprężają :)

Myślę, że za 10 lat mój dom, w sensie rodzina, się powiększy i nadal będzie miejscem, do którego wszyscy z chęcią będą wracali.

Mówię DOM – myślę kochająca się rodzina.


Spodobało się? Podziel się z innymi:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

2

  1. Olu gratuluję :) bardzo dobry, ciepły tekst. U mnie jest trochę odwrotnie jeśli chodzi o dom rodzinny. Raczej uciekałam. Wraz z mężem tworzę DOM. Zupełnie inny od mojego i jego. Uczymy się na błędach, czerpiemy co dobre. Czy jest spokojny, różnie to bywa, połowa rodziny bardzo temperamentna.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *