Mój rok 2017 w wielkim skrócie. Działo się!3 min read

Nie lubię robić postanowień noworocznych, bo mam wrażenie, że tak długodystansowe założenia zawsze gdzieś po drodze się zgubią. No bo jak? Siedząc sobie na plaży w sierpniu (jeśli to polska plaża, no to w deszczu sobie siedząc) na pewno nie będę pamiętać o tym, że sobie założyłam schudnąć ileś kilogramów, przeczytać jakieś książki, których tytułów już nie będę pamiętać czy nauczyć się czegoś nowego. Nie wierzę w to, ale każdego kto tak robi i na sam koniec może sobie powiedzieć: Udało się! naprawdę szanuję. Za to podsumowanie roku 2017 zrobiłam! Bo działo się w tym roku. No chociaż coś, chodźcie 🙂

#1 Zmiana pracy

To była odważna decyzja, ale podjęłabym ją jeszcze raz, gdybym cofnęła się w czasie. Komfort w pracy jest ważny, a rozwijanie się i poczucie, że robi się COŚ NIEZŁEGO jeszcze ważniejsze. Dlatego postanowiłam nie stać w miejscu, a iść dalej! Z korporacji trafiłam do mniejszej firmy, gdzie totalnym szokiem była dla mnie taka… głęboka praca nad tekstem pod kątem marketingowym i dopieszczanie każdego słowa. Okazało się, że to nie było jedyne zdziwienie. Takie pozytywne. Można? Można.

#2 Obrona magistra

Nie jest to dla mnie jakiś wielki wyczyn, nie zmieniło to nagle mojego życia, nie weszłam z przytupem w kolejny jego etap. Kiedy się ma stałą pracę, pewien rytm dnia i do tego gdzieś są studia (w moim przypadku dzienne, ale dało się!) to nie zmienia się wszystko diametralnie z dnia na dzień. Cieszę się, że mam to za sobą, a wszystkie lata studiów będę miło wspominać. Szczególnie pod kątem towarzyskim i… wolnego czasu. Przynajmniej do momentu podjęcia pracy na etacie.

#3 Wprowadzenie się mężczyzny

Koniec z mieszkaniem samemu, a właściwie z życiem na dwa domy! Mój mężczyzna pozbierał swoje skarpetki i ułożył je ładnie w szafie. Znów to powinno być wielkie wydarzenie, ale jak dla mnie – za wiele się nie zmieniło. Dalej jesteśmy zgrani, robimy te same rzeczy, uwielbiamy spędzać czas razem wieczorami, a weekendami w pełni odpoczywamy i regenerujemy siły. Za to w piątki wspólnie sprzątamy. Jest dokładnie tak, jak zawsze chciałam, żeby był

#4 Remont sypialni

Wraz ze wspólnym zamieszkaniem, postanowiliśmy coś zmienić w wynajmowanym mieszkaniu. Zrobiliśmy totalną metamorfozę pokoju, który wcześniej służył tylko do… przechowywania suszarek z praniem czy deski do prasowania. Mieliśmy też małą spiżarnię z napojami. Teraz to miejsce jest moim ulubionym w domu!

#5 Pożeracz wiedzy

Koniec studiów to nie koniec nauki. Przynajmniej dla mnie. Marketing internetowy to wciąż nowe wyzwania i nowe trendy, które mnie fascynują niesamowicie. Staram się je śledzić na bieżąco, codziennie przeglądam Internety w poszukiwaniu wiedzy, inspiracji i praktycznych rozwiązań. Wieczory spędzam z książką albo kursem „Marketing i zarządzanie” od ESKK. Bycie samoukiem ma swoje dobre strony – ciągle odkrywasz coś nowego i pogłębiasz tę wiedzę. Sama teoria to nie wszystko, chciałabym to maksymalnie wykorzystać zawodowo.

#6 Wielkie muzyczne doznania

Muzykę uwielbiam. A muzykę na żywo jeszcze bardziej. W tym toku byłam na Sunrise Festival i Męskim Graniu, to tak z większych wydarzeń. Będę miło to wspominać, na pewno.

#7 Start Rozdomowionej

No właśnie! Bycie bezrobotnym przez… miesiąc, skłoniło mnie do tego, żeby w końcu stworzyć coś, co chodziło za mną od jakiegoś czasu. Moje miejsce. Takie, gdzie nie tylko mogę mówić/pisać to, co myślę, ale także dzielić się rzeczami, które mogą się dla kogoś okazać praktyczne, ciekawe i inspirujące. Rozdomowiona jest stworzona od A do Z przeze mnie i na pewno będę robić wszystko, żeby ją rozwinąć. Odnalazłam się tutaj i mam nadzieję, że Wy się też będziecie świetnie tu czuć.

Także 2018 – przybywaj!